Historia komórki tłuszczowej

Jak to się dzieje, że jedni jedzą dużo i nie tyją, inni zaś łatwo łapią dodatkowe kilogramy i trudno się ich pozbywają? Co sprzyja nadwadze?

Odpowiedzi na te pytania pomogą nam zrozumieć mechanizm tycia i ułatwią opracowanie własnego programu odchudzania.

Dlaczego ciągle rośnie liczba osób otyłych?
Uważa się, że przyczyną nadwagi mogą być geny, hormony, a także neuroprzekaźniki - substancje odpowiadające za procesy zachodzące w mózgu. Rzeczywiście, to one mają wpływ na powstawanie uczucia głodu i sytości oraz szybkość przemiany materii. Badania epidemiologiczne sugerują, że dzieci niedożywione w okresie płodowym mają tendencję do tycia w późniejszym okresie.

Mało błonnika, mało ruchu
Ale najczęściej jesteśmy sami sobie winni, hołdując złym nawykom żywieniowym, które w ciągu ostatnich dziesięcioleci zmieniły się w zasadniczy sposób. Aż dwukrotnie wzrosło spożycie tłuszczu. Jemy znacznie mniej węglowodanów, ale więcej cukru. Nasi pradziadowie i dziadowie znacznie chętniej jadali żywność naturalną z dużą ilością błonnika. Niestety, w naszym jadłospisie dominuje żywność przetworzona. Coraz chętniej sięgamy po gotowe dania, które zawierają skondensowaną energię, czyli w niewielkiej ilości jedzenia jest bardzo dużo kalorii. Poza tym jadamy nieregularnie, często jeden lub dwa bardzo obfite posiłki dziennie. Mało się ruszamy. Samochody, windy, zmechanizowany sprzęt domowy i na dokładkę pilot do telewizora. Jeśli do tego dołożymy mieszkanie w przegrzewanych pomieszczeniach, w których organizm nie musi wykorzystywać wewnętrznej energii do ogrzewania ciała, szybko przybywa nam kolejnych kilogramów.

Zapobiegliwość ukarana
Mechanizm tycia jest prosty. Po posiłku glukoza i tłuszcze znajdujące się w jedzeniu docierają poprzez krwiobieg do komórek tłuszczowych. Tam zamieniają się w tłuszcz, który będzie wykorzystany jako źródło energii niezbędnej do wszystkich procesów życiowych. Jeśli organizm nie zużyje otrzymanej porcji paliwa, zapobiegliwie odkłada je na później. Gromadzi je w magazynach, czyli komórkach tłuszczowych, które powiększają się, by pomieścić zapasy. Rośnie ich waga, a z nią masa naszego ciała.
Jeżeli schudniemy, rozmiary komórek tłuszczowych zmniejszą się, ale ich liczba zostanie taka sama. Nawet po chirurgicznym usunięciu warstwy tłuszczu lub jego odessaniu organizm może dość szybko nadrobić tę stratę. To tak jakby przechowywał w pamięci dokładną liczbę swoich komórek tłuszczowych i starał się zastąpić nowymi te, które mu zabrano. Jest na to przygotowany. W głębi tkanki tłuszczowej przechowywane są bowiem niedojrzałe komórki. Są maleńkie, ale „żarłoczne”. Jeśli będziemy dobrze je karmić, jedząc dużo i tłusto, niebawem przekształcą się w duże komórki, które na naszą zgubę dołączają do swoich starszych sióstr. Proces ten zachodzi najczęściej wtedy, gdy przez jakiś czas intensywnie się odchudzamy, a potem powracamy do starych nawyków żywieniowych.

Dlaczego jedni jedzą naprawdę dużo i nie tyją, a inni tyją „od wody”?
Wszystko zależy po prostu od indywidualnych cech organizmu. Od tego, ile energii zużywa się na pobudzenie do prawidłowego funkcjonowania organizmu, czyli podstawowej przemiany materii. Osoby, które potrzebują dużo energii do codziennego uruchomienia organizmu, mogą jeść nieco więcej, bo szybciej spalają kalorie, czyli mają szybszą przemianę materii. Ci, którzy do życia potrzebują mało energii, z reguły cierpią na nadwagę albo są wręcz otyli.

Czy można mieć predyspozycje do tycia, wrodzoną skłonność?
Tak. To tzw. genetyczne uwarunkowanie do tycia. Gdy jedno z rodziców jest otyłe, istnieje 40 proc. ryzyka, że każde z dzieci też takie będzie. Jeżeli zaś oboje rodzice są otyli, zagrożenie to u każdego dziecka wzrasta do 80 proc. Dzieci i młodzież z nadwagą są bardziej narażeni na otyłość w wieku dojrzałym. Ale nie wszystko jest winą genów. Współczesne społeczeństwo ma genetyczną skłonność do tycia, ponieważ wszyscy wywodzimy się z czasów, gdy natura preferowała osobniki z oszczędnym typem gospodarowania energią. Ocaleli tylko ci, którzy przetrwali niedostatek żywności i zimne pory roku. Dziś te geny jakby na nowo się w nas obudziły. Można nawet powiedzieć, że normą stał się człowiek ze skłonnością do tycia. Dlatego właśnie przed nadmiarem wagi może nas uratować racjonalna dieta i aktywność fizyczna.

Czy przekarmiane dzieci, gdy dorosną, też będą grube?
Najczęściej tak. Przekarmianie dzieci jest plagą w naszym kraju. Wciąż pokutuje przekonanie, że tłuściutkie dziecko jest zdrowe. Kolejne pokolenia babć i mam nie przyjmują do wiadomości, że raz wykształcone komórki tłuszczowe nigdy nie znikną. Nawet jeżeli dziecko straci na wadze, komórki tłuszczowe pozostaną. Będą latami czekały na swoją kolej, aby w pełni się rozwinąć, zwiększyć masę ciała dziecka i stworzyć z niego grubego młodzieńca i otyłego mężczyznę.

źródło: miesięcznik "Zdrowie"

Efekt - Salon kosmetyczny Zielona Góra - Spa, Masaż

Aktualności

Oferta

Kosmetyki

ZAMÓWIENIA

Kosmetolog radzi